Kiedy diabeł kusi

Szatańskie moce już dawno opanowały dusze motocyklistów. Wystarczy tylko spojrzeć – szaleńcza jazda, ryki, przekleństwa, strwożone moherki dygoczące na przystankach. Do tego zasyp talizmanów. Sam miałem uśmiechnięte diablątko na tankpadzie i, nomen omen, Farfocla przy kluczach. Jak w takim środowisku nie dać się opętać?

Dobra, zanim jakiś mądrala stwierdzi, że znowu mi bije i plotę bzdury niegodne prawdziwych motocyklistów – dyskusja będzie o pierwszym motocyklu. Zatem ostatni akapit powinien brzmieć: jak nie dać się opętać i nie kupić czegoś, co otworzy przed nami bramy piekieł w chwili, w której wypadałoby jeszcze trochę pożyć. Temat niby wałkowany po stokroć i wypruty na drugą stronę, ale odnoszę wrażenie (a rzadko się mylę), że dla niektórych wciąż nie do ogarnięcia. Zwłaszcza czytając wiadomości, które zalewają moją skrzynkę.

Jakiś czas temu pisałem, że 600 na pierwsze moto mimo wszystko jest warta rozważenia. Nie będę przytaczał na nowo użytych argumentów (zainteresowanych zapraszam do tekstu), ale dzisiaj również podpisuję się pod tą tezą wszystkimi pięcioma kończynami. Dlaczego? Ponieważ nawet najsłabszy motocykl nie uchroni Cię przed własną głupotą. Jeżeli ktoś myśli, że kupując 125 ocali swoją łepetynę przed nabiciem guza, to znaczy, że nigdy w życiu nie odpalił youtube. Jedyną rzeczą, która ratuje skórę to zdrowe podejście do tematu. To Ty masz wiedzieć na ile pewnie czujesz się w siodle, Tobie ma się zapalać lampka ostrzegawcza i Ty masz przysiąść na dupsku jak zaczynasz za bardzo wierzgać.

Kiedy diabeł kusi, módl się "sto, dwadzieścia, pięć".

Kiedy diabeł kusi, módl się „sto, dwadzieścia, pięć”.

Zaraz, zaraz, krzyknie jakiś oburzony, ale co z doświadczeniem? Co z mocą? Przecież na to nikt nie ma wpływu! Otóż ma. Tylko i wyłącznie od Ciebie zależy, czy będziesz szarpał manetką jak Reksio szynkę, czy weźmiesz na wstrzymanie. Przy czym zakup 125 wcale nie gwarantuje, że jakiś zawzięty szarpacz nie rozczłonkuje się na barierkach energochłonnych. To obłudne jak rosyjski konwój charytatywny. Druga sprawa, dużo ważniejszy jest stan techniczny motocykla niż fakt, czy ma 60 czy 100 koni. Jeżeli nie wierzycie, to zapytajcie Gochy jakie doznania oferuje GS 500, który randomowo sam dodaje gazu.

Jeżeli w tym momencie utwierdziłeś się w przekonaniu, że R1 na pierwszy sprzęt to zajebisty wybór, zrób mi przysługę i przesiądź się na deskorolkę. Czas, żeby ktoś to napisał – motocykle nie są dla wszystkich. Idiota, który posadzi swoje dupsko na 125 zamiast na Hornecie jest takim samym zagrożeniem. Z drugiej strony, człowiek, który podejdzie do tematu bez napinki, znajdzie w 600 niezastąpionego kompana. Pod warunkiem, że nie będzie to wykręcający nadgarstków ścigacz. Ale o tym również już pisałem.

Nie oznacza to, że kupowanie 125 zupełnie mija się z celem. Kiedy chcesz zwinny, lekki, bezawaryjny i, last but not least, tani w utrzymaniu sprzęt, 125 ukłoni Ci się w pas. Kiedy wreszcie ogranicza Cię prawo albo zwyczajnie, po ludzku czujesz, że silniejszy motocykl może Cię sponiewierać, również powinieneś zacząć od 125. Nie dajmy sobie jednak wciskać, że jakakolwiek 600 od kopa położy nas między dechy. Tam wysyła głupota albo, niestety, pech.

Z pozytywnych akcji – stoję ostatnio w salonie Ducati, a tam wbija chłopaczek (w zasadzie chłopaczysko, na oko z 20 lat, do tego rozbity łokieć, no ogólnie twardziel) i pyta o motocykl, który mieści się w kat. A1. Podobno nie jest to odosobniony przypadek, więc wnioskuję, że społeczeństwo zaczyna się adoptować.

I w dyszkę. Szatan nie lubi, jak ktoś zaczyna myśleć.

Reklamy

4 responses to “Kiedy diabeł kusi

  1. Według mnie posiadanie motocykla to kombinacja radości posiadania z radością z jazdy. Kwestia jest tylko co jest dla „mnie” ważniejsze. Ostatnio na pytanie mojego synka – Który z tych zdalnie sterowanych modeli jest najszybszy? zapytałem : A czy jak jeździłeś tym który mamy w domu to zastanawiałeś się jak szybko on jeździ czy zwyczajnie jego prowadzenie sprawiało Ci przyjemność? I właśnie o przyjemność w tym wszystkim chodzi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s