Jak poderwać motocyklistę

Gdyby laski nie leciały na motocykle, żaden z nas nigdy nie przełożyłby nogi przez siodło. To przecież oczywiste. Męski gatunek jest tak zaprogramowany, że zamiast obarczać swoją egzystencję ryzykiem, spędziłby resztę życia przed telewizorem lub komputerem. Skoro jednak facet zbiera się w sobie i decyduje opuścić strefę komfortu, musi go spotkać stosowna nagroda. I w tym miejscu do akcji wchodzisz Ty.

Po ostatnim wpisie, w którym odsłoniłem arkana wyrywania lasek na motocykle, pojawiły się liczne głosy namawiające do udzielenia podobnych wskazówek dla płci pięknej. Drogie koleżanki, nie ukrywam, że czuję się trochę zakłopotany naruszając sferę zarezerwowaną przez blogerów lajfstajlowych. W końcu to Wy powinnyście wiedzieć najlepiej jak oczarować pachnący benzyną target i, nomen omen, dopiąć swego. Z drugiej strony, jeżeli dzięki mnie chociaż jeden człowiek sięgnie po swoje, a świat motocyklowy poszerzy się o małych adeptów, to czemu nie?

Make Fashion Easier

Pierwsza rzecz, motocyklista nie Hawking, na rozum nie poleci. Choćbyś umiała w biegu obliczać telemetrię, musisz dobrze wyglądać. Dobry wygląd to taki, który pasuje do krótkich szortów i parasolki z logiem sponsora. Niestety, nie każdy jest doskonały, ale braki w urodzie można skutecznie zamaskować. Najważniejsze – biustonosz wypychamy szmatkami znalezionymi w pobliskim warsztacie. Nadają się idealnie, gdyż na skutek wielokrotnego użytku mają odpowiednią miękkość i świetnie imitują to, co mają imitować. Reszta odzieży jest sprawą otwartą, pod warunkiem, że nie zasłania zbyt dużo. W tym miejscu należy zanotować, że ciuszków nie ubieramy, a wciskamy siłą. Porządany efekt osiągniesz dopiero przy rozmiarach minimum dwa oczka w dół.

Wymiana spojrzeń i wszystko jasne.

Wymiana spojrzeń i wszystko jasne.

Dużą wagę mają odpowiednio dobrane akcesoria. Na pierwszy ogień idą buty, koniecznie na koturnie. Dziesięć centymetrów to standard panujący obecnie w przedszkolach, w tym wypadku celujesz w 20 cm i w górę. W ten sposób prawidłowo uskutecznisz tak zwane wahadło. Trik polega na tym, że w chwili, w której pochylasz się nad siedzącym w siodle motocyklistą, uzyskujesz kąt 90 stopni. Resztę zrobi za Ciebie grawitacja, jednak pamiętaj, żeby nie przegiąć i lekkomyślnie nie obnażyć użytych wcześniej szmatek. Pomocne będę również ciemne okulary. Raz, że dzięki polaryzacji motocyklista będzie mógł podziwiać jednocześnie Ciebie i siebie. Dwa, że w niektórych przypadkach odsłonięta twarz mogłaby odwrócić uwagę od tego, co ważne.

Make Life Easier

Gdy już wdziejesz swój strój superwyrywaczki, czas przystąpić do działania. Może Ci się wydawać, że wiesz już wszystko i najwyższy czas na czaty przy pobliskiej przelotówce, ale gdy człowiek się śpieszy to gliniarz się cieszy. Złapanie motocyklisty to trudny fach. Fakt, po opisanej metamorfozie dużo łatwiej wyłapać Cię w tłumie, ale nie zapominaj, że potencjalna zdobycz przemieszcza się z radykalną prędkością. Generalnie na motocyklistów najlepiej czatuje się w trzech miejscach – na stacjach benzynowych, torach wyścigowych oraz przy McDonaldach. Na każde z nich trzeba obrać odmienną strategię.

Początkującym polecam zacząć od tych ostatnich. Ustawienie się przy hamburgerach nie tylko zaostrza apetyt, ale zapewnia odrobinę więcej uwagi. W końcu nie od dziś wiadomo, że droga na siodełko prowadzi przez żołądek. Dodatkowo podczas operacji wykorzystasz rekwizyty np. szejki czy lody z polewą. Bardziej wprawione zawodniczki mogą spróbować swoich sił na stacjach benzynowych. Są to miejsca, w których można wiele stracić, ale zarówno sporo wygrać. Przede wszystkim, uważna obserwacja pozwoli oddzielić właściwych bajkerów od zwykłych nędzarzy. Jeżeli ktoś oszczędza na oktanach i liczy skapujące do baku kropelki to nie jest godny Twojego zainteresowania. Z drugiej strony, na niektórych obiektach, zwłaszcza na obrzeżach miast,  znikniesz w gąszczu stacjonujących tam pań. Coś za coś.

Najwyższy poziom, wymagający nie tylko sporego doświadczenia, ale również wrodzonego talentu i dozy szczęścia, to tory wyścigowe. Naszprycowani adrenaliną dżentelmeni mogą wydawać się strzałem w dziesiątkę, ale nie dajcie się zwieść! Umysły zastanych tam mężczyzn ukierunkowane są na rywalizację, ale raczej o najszybsze okrężnie niż najgrubszą sztukę. Jednocześnie mężczyźni instynktownie wyczuwają, że bycie szybkim nie zawsze stawia ich w korzystnym świetle, przez co zapadają się w sobie i udają brak zainteresowania podrywem. Jak przebić się przez tę barierę? Przede wszystkim, trzeba mieć tupet jak Boss Hoss. Chodzisz od faceta do faceta i każdemu z nich proponujesz wspólną fotkę, niech oswoją się z Twoją obecnością. Jednocześnie możesz dać posmyrać kitkę, dyskretnie zerkając na swojego wybranka. Nawet jeżeli nie wzbudzisz w nim oczekiwanej zazdrości, ośmielisz całą resztę i zwiększysz szansę, że ktokolwiek wpadnie w zastawione sieci. Nie zapomnij o parasolce!

Make Home Easier

Gdy już dojdzie do kontaktu, pod żadnym pozorem nie obnoś się intelektem. Wzorowo, jeżeli Twoja zdolność abstrakcyjnego myślenia jest odwrotnie proporcjonalna do fascynacji, jaką obdarzasz motocyklistów. Daj się im wykazać! Niech gadają o tym co lubią w rytm Twoich zachwytów. Od czasu do czasu uśmiechnij się nieśmiało i potwierdź jak bardzo cenisz sobie brawurowych, nabuzowanych i goniących za ryzykiem mężczyzn. Po sprytnej kombinacji chichotów z wahadłem przyjdzie czas na wspólną przejażdżkę. Co tu dużo gadać, jesteś w domu. Sportowy zadupek został tak skonstruowany, że strefa intymna idzie w drzazgi. W czasie nakręcanych kilometrów postaraj się ignorować wżynające się w tyłek siodło i kołtuniący włosy pęd. Zamiast tego doceń, że dysponujesz wolnymi rękoma i koniecznie to wykorzystaj.

Na koniec cenna rada – nie ściskaj zbyt mocno.

PS: Po ostatnim tekście spotkałem się z pewnym niezrozumieniem. Mam nadzieję, że tym razem wyrażam się jasno.

Advertisements

23 responses to “Jak poderwać motocyklistę

  1. Myślę, że do uzupełnienia tematu podrywu powinna być jeszcze jedna część – jak poderwać motocyklistkę? Nie od dziś wiadomo, że żeby zaimponować motocyklistce ( która moto już ma i plecakiem być nie chce) trzeba czegoś więcej… Liczę na trafną i (nie) na serio analizę sytuacji 🙂

  2. No właśnie! Najwyższe schody zaczynają się, jak obie strony śmigają… Co wtedy? Twardy orzech do zgryzienia…

  3. Po pierwszy akapicie odechciało mi się czytać.
    Motocykliści to indywidualiści, podobnie jak koty lubią chodzić własnymi drogami realizując swoje cele. Podryw blachary to dla nich kiepska zabawa bo prawdziwy mężczyzna lubi wyzwania i adrenaline, więc po co mu łatwa panna, na jeden raz czemu nie, ale zaraz pojedzie dalej w trase.
    Całe szczęście, że jestem jeszcze na starej szkole. A ten post to kompletne dno….
    Najlepsza zabawa to i tak jak obie strony śmigają bo wiedzą co dobre, jest o czym pogadać i nie ma wyborów w stylu „albo ja albo motocykl” bo wiadomo, że motocykl ;D

  4. Bzdura. Są ludzie co kupują motocykle aby poderwać panny ale są motocykliści prawdziwi co dla nich to jest pasja a nie narzędzie do podrywu! ale jak świat światem inni wiedza lepiej

    • Ale są też motocykliści dla których motocykl to jest pasja, całe życie, ale jak można również na to wyrwać laskę to czemu nie? Czy coś w tym złego?

  5. ojej… jak czytam te komentarze to widzę, że coraz więcej osób czyta tego typu teksty z wielką powagą… Ludzie! Trochę dystansu!
    Test bardzo fajny 🙂 wezmę te porady do serca 😀

  6. drodzy Panowie…potrzebuje Waszej porady – od jakiegoś czasu podoba mi się pewien facet. Jedno jest pewne jest starszy ode mnie. I totalnie w klimacie rock i motocykl. I kiedys miałam okazję być tam gdzie on i mam wrażenie – pewności nie,że chciał zrobić na mnie wrażenie swoim wyglądem. Ale nie podszedł do mnie. Nie ukrywam patrzyłam się na niego dość intensywnie.. chyba go tym zraziłam nie w;iem. Najgorsze jest to,że nie rozmawialiśy.A ja bardzo lubię rozmawiac ..:) Z tego względu,że raz na parę lat ktoś potrafi we mnie obudzić jakieś silne emocje.. To zastanawiam się co zrobić, czy podejść do niego i zagadać.. z tego zględu,że bywam mądralińska a tutaj intelekt (porady z atykułu)nie jest chyba mile widziany mam ochotę a mam namiar na jego osobę smsem lub meilem zaprosić na kawę. Wiem w idealnym świecie to om poderwałby mnie, ale obawiam się,że albo będe czekać długo, albo nie wiem.. A starałam się bywać tam gdzie on ale nie widuję go.. chyba bywa w świecie gdzies. Intuicja mowi mi,ze jest raczej wolny. ale wiadomo intuicja może sie mylic. Co powinnam zrobić? Czy jesli zaprosze go na kawe to wyjde na tą niestety łatwą zdobycz, jak wy odbieracie, jesli kobieta wychodzi z jakas inicjatywa? Od razu napisze,ze mnie nie interesuja jakies przygodu itp..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s