Nuda ma na imię Boguś

Scenariusz jest zawsze taki sam – późny wieczór, ulice rozświetlone neonami i reflektorami leniwie sunących samochodów. Ruch o średnim natężeniu. W kadrze widać trochę aut, ale nie brakuje dla niego miejsca. Sorry, Niego. W puszcze lub na motocyklu, sunącego w zawrotnej prędkości przez arterie wielkich miast. Za nic mającego sobie stróżów prawa czy jakiekolwiek inne ograniczenia. Jest On, jego pojazd i kamerka zgrywająca transmisję do netu.

Jestem pewien, że wiecie co mam na myśli. Od paru dni cała Polska huczy o wyczynach pewnego driftera z Warszawy, który postanowił pochwalić się swoim umiejętnościami poza torem. Nie jest to pierwszy tego typu film, ale tym razem sprawy poszły dalej niż trochę wyświetleń w sieci i parę lajków. Nasz bohater trafił do radia, telewizji oraz na pierwsze strony gazet. Więcej, okazało się, że pomimo starań policji, był nieuchwytny. Grał na nosie mundurowych wrzucając kolejne filmy, tym razem z pozdrowieniami i przekazem dla publiczności. Warszawski V. Robin Hood. Batman.

_DSC0290

Superheros rusza na miasto.

Myślicie, że to chybione porównanie? Spójrzmy prawdzie w oczy: gościa można potępiać, ale i tak pół Polski się nim jara. Jara się jego drogimi furami, jara się zapieprzaniem na czerwone światło i przepychaniem między samochodami. Jara się motocyklami w kadrze, które stają na gumę i ogólnie fajnie wyglądają (mimo, że koślawo jeżdżą). Przede wszystkim jara się jednak bezradnością niebieskich. Polacy już tak mają, że lubią mieć zdanie na opak. Przekonałem się o tym obnażając w Motormanii kompetencje części policjantów. W kraju, gdzie co druga ściana straszy zaciekami w postaci „JP” czy „CHWDP”, nagle wszyscy, co do jednego, stanęli w ich obronie. Teraz jest podobnie – każdy tępi piratów, jednocześnie marząc o czarnej banderze i kikucie z hakiem.

Nie jest to pierwsza akcja w tym stylu. Wręcz przeciwnie, dzikie rajdy po drogach publicznych to już praktycznie gatunek filmowy. Mieliśmy kolesia z lat 70, który przepruł przez Paryż w 10 minut. Mieliśmy typka w Porsche GT zasuwającego za motocyklistami. Cholera, czego my nie mieliśmy. Teraz co drugi kierowca wrzuca swoje wyczyny w sieć i czeka na poklask. I go dostaje. Miliony wyświetleń oraz tabuny napalonych dzieciaków to wystarczająca nagroda za kilka minut strachu. Można zostać lokalną gwiazdą. A jak zaliczy się lekki dzwonek to tym lepiej, jest większe show, są igrzyska. Żeby nie być hipokrytą, sam nagrałem ze dwa filmy tego typu. Wielkiego odzewu nie było (może za wolno?), ale wiem jak to wygląda z drugiej strony.

Jesteśmy znudzeni rzeczywistością, stąd ten dualizm. Dzieci, dorośli, starcy, pozamykani w miejskich klatkach, obarczeni coraz większą ilością obowiązków i ograniczeń. Żyjący szybciej i szybciej, bez czasu dla siebie i własnego ja. Wreszcie – podejmowanie ryzyka, zwłaszcza wystawiającego na szwank nasze zdrowie, jest niemodne. Ba, jest potępiane. Efekt jest taki, że siedzimy przed szklanymi ekranami i ślinimy się na widok kolesi, którzy na nielegalce zrobili krok za postawioną przez rozsądek granicę. Niezależnie kim są i jakie durnoty pokazują. Jest substytut akcji, jest zabawa. Tylko, że męskiej natury nie oszukasz.

Drifter został już złapany. Pewnie wywinie się jak węgorz w kisielu i przysiądzie przez chwilę na dupsku, ale nie ma to żadnego znaczenia. Na jego miejscu pojawią się kolejni. Kilka osób straci życie, tabloidy zagrzmią o babciach przejechanych na pasach, ale nie powstrzyma to mas przed ekscytacją. A wystarczy wyjść z czterech ścian i zacząć żyć własnym życiem. Znaleźć pasję, poczuć swoją wartość, siłę, odetchnąć pełną klatą jak na wolnego człowieka przystało. Nie od dziś wiadomo, że w spełnionych społeczeństwach odsetek szczeniackich wybryków jest dużo niższy. Zwyczajnie mało kto ma potrzebę, żeby się temu przyglądać.

W końcu to publiczność daje największą motywację.

Reklamy

5 responses to “Nuda ma na imię Boguś

  1. Publicznosc jest zawsze, taka ludzka natura,niezaleznie od szerokosci geograficznej bardziej chodzi chyba o swiadomosc i myslenie… tu czeka nas praca u podstaw 🙂 Artykul o.k. 🙂

  2. takie wybryki są na całym świecie, a co fakt to fakt, w niektórych krajach łapią takich ludków i udowadniaja im winę, ale podkreślam w niektórych. W znacznej większości nie ma ona większego wpływu na to co się nagrało, bo i tak jest cieżko udowodnić im winę 🙂

  3. Zawsze podejrzewałem u siebie inność i ten wpis mi to po raz kolejny przypomina. Może to kwestia jakichś uszkodzeń w mózgu, może kwestia wychowania, ale… są pewne zachowania za które za cholerę nie chciałbym poklasku publiczności, bo zanim bym się go doczekał, spaliłbym się ze wstydu…

    A co do wszelkiej maści ścigantów pozerów, u nas we wsi był taki jeden odpowiednik tego głośnego ostatnio, tyle że zamiast w M3, na quadzie. Nic nie pomagało, żadne prośby/groźby, policje i inne takie. Aż w końcu pomógł ciągnik rolniczy z przyczepą wyposażony w traktorzystę z odpowiednim refleksem. Wsiowy ścigant przeżył i się uspokoił. Ciągnik, przyczepa i traktorzysta również mają się dobrze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s