Zmień sprężynę, uratuj swoje potomstwo

Podzielę się z Wami czymś istotnym, tylko słuchać uważnie. Prowadzimy wyścig w wymianie wydechów, customizacji wizualnej i całej reszcie „niezbędnego” na pierwszy rzut oka dziadostwa. Każda kolejna część ssie hajs z wdziękiem Sashy Grey przed emeryturą, a tymczasem motocykl jak jeździł, tak jeździ. Chcesz coś zmienić w swoim motocyklu? Zacznij od zawieszenia.

Nie ma wątpliwości, że dużo taniej wychodzi fajnie brzmiący wydech (nawet markowy!) niż kompletne zawieszenie Ohlinsa. Cóż, żeby poszaleć z ustawieniami trzeba się trochę wykosztować. Z drugiej strony, większość nowych motocykli oferuje praktycznie nieograniczone możliwości w ustawianiu podwozia. Regulacja odbicie, dobicia, szybkiego i wolnego tłumienia jest obecnie standardem, a mnogość konfiguracji dostarcza rozrywki na lata. Problem w tym, że nie da się wyregulować zawieszenia bez poprawnie ustawionego SAGa (wartości napięcia wstępnego). A ten z kolei nie współpracuje ze źle dobraną sprężyną.

21 maja 2014 godz. 11:48

Gdy piszę te słowa, Tośka pruje na przyczepce w drodze do domu. Przez ostatni tydzień chłopaki z zaprzyjaźnionego serwisu Eurorider w Bielsku nie tylko naprawili rozwalone przy wielkomajowym gumowaniu uszczelniacze, ale przede wszystkim wymienili stockową sprężynę tylnego amorka. Nie mam pojęcia, jaki jest efekt końcowy i czy moja Tośka nie podzieli losu Wall-e’go, ale jaram się jak cholera.

Ze stokową sprężyną próbowałem się dogadać przez ostatnie 5 lat i, szczerze mówiąc, nie było tak źle. To właśnie dzięki niej poznałem kolesia, który chciał mi pospacerować po brzuchu, dzięki niej kilka razy nadziałem się jajami na bak, to również dzięki niej wytrząsłem z siebie wszystkie złe duchy w drodze do Ouarzazate. Tak zupełnie serio, przez cały czas czułem, że szpej pracuje w złym zakresie, ale coś tam nadrabiałem na ustawieniach. Jednocześnie śledziłem forum Triumph675.net na którym masowo przerzucano się na sprężyny od Racetecha albo Eibacha.

Przyczajony nicpoń.

To najlepsze ujęcie w naturalnym środowisku, jakie udało się zrobić.

Po kolejnym bliskim spotkaniu z bakiem stwierdziłem, że miarka się przebrała. Niestety, w międzyczasie europejski Eibach skupił się na produkcji podzespołów do motocykli cross i enduro. Został droższy Racetech i sprowadzanie części zza oceanu. Wiedziałem jednak, że bez szybkiej reakcji mogę zapomnieć o małych Czuprynkach czy jakimkolwiek innym potomstwie. Racetech, przybywaj!

Sam proces zamówienia jest banalnie prosty. Na stronie producenta znajdziemy kalkulator, który pomoże nam obliczyć jaka sprężyna pasuje pod konkretne moto i, co ważniejsze, naszą wagę. Następnie wystarczy kliknąć na wybrane produkty i poczekać na maila z potwierdzeniem zamówienia. W tym miejscu dwie uwagi – warto zestawić wyniki sugerowane przez kalkulator ze spostrzeżeniami użytkowników. Czasem okazuje się, że lepiej dobrać sprężynę o odrobinę niższej/wyższej wartości. Dwa, bezwzględnie zamawiamy adaptery. Kosztują grosze, a ratują skórę podczas montażu.

Czeka nas jeszcze jedna niespodzianka, tym razem niezbyt miła. Zamówienie leci przez europejskiego dystrybutora, którego główna siedziba znajduje się w Estonii. Chłopaki wywiązują się z tematu świetnie, jednak wiąże się to z wyższymi kosztami zamówienia niż sugeruje amerykańska strona. Powód jest prosty – na Starym Kontynencie zamiast w dolarach płacimy w euro. Na pocieszenie dodam, że paczka dotarła bez problemów i o czasie. Resztę widzieliście na FP dwa tygodnie temu.

Ok, kończę pierwszą część i lecę na spotkanie ze starą-nową Tośką.

21 maja 2014 godz. 14:11

No luuudzie! Pierwsze wrażenie – czerwony nie gryzie się z niebieskim. Drugie wrażenie – motocykl trochę osiadł. Dalej ma fajnie zadartą dupkę, ale nie tak radykalnie jak Chodkowska po 5 godzinach treningu (Pająk, wypowiedz się). Prawdziwa uczta przyszła jednak w chwili, w której usiadłem za sterami mojej dzielnej Daytony. Ta, bez zbędnych ceregieli, poddała się mojemu ciężarowi i zasugerowała pełną gotowość. Operacyjną.

Jeżeli miałbym porównać do czegoś motocykl po wymianie sprężyny, to najbliżej z ergonomią jest jej do najnowszej 675. Nie było żadną tajemnicą, że inżynierowie Triumpha projektowali poprzednią generację pod „przeciętnego” wyspiarza i trochę zaszaleli. Być może 90 kg rider byłby za to wdzięczny, ale w moim przypadku stanowiło to niemały problem. Teraz, po pierwszej przejażdżce, mogę stwierdzić, że motocykl prowadzi się zauważalnie lepiej. Odpowiada za to poprawione czucie tyłu oraz wrażenie siedzenia „w maszynie”, a nie na wielbłądzie. Do tego pozostałe ustawienia (dobicie, odbicie, tłumienia) zaczęły pracować w dedykowanym zakresie. A przecież to wszystko jeszcze przed finalnym zestrojeniem podwozia.

Dziś wieczorem zajmę się SAGiem i niebawem zdam kolejną relację. Korzystając z okazji skrobnę słowo czy dwa na temat ustawienia zawiachów, także spodziewajcie się dedykowanego survivalu. Tymczasem lecę śmigać.

Lato, lato!

PS: Artykuł nie jest sponsorowany. Mimo wszystko, jeżeli macie problemy z wyczuciem motocykla, polecam zainteresować się tematem. Warto.

Advertisements

3 responses to “Zmień sprężynę, uratuj swoje potomstwo

  1. Co racja to racja, czasami takie podskoczenie na dołku i „opadnięcie” na zbiornik paliwa bywa delikatnie mówiąc „nieciekawym” uczuciem 🙂

  2. A mnie generalnie idealnie podchodzą standardowe ustawienia japończyków – mały jestem.

    A co do wszelkich tuningów, ja mam prostą kolejność:
    1. Hamulce.
    2. Zawiasy.
    3. Silnik.
    4. Cała reszta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s