Nie kocham motocykli

„Czupryn, Ty musisz kochać motocykle. Widać to w Twoim zachowaniu, w Twoich oczach. W tym, jak reagujesz na dźwięk wysokoobrotowego silnika, na refleksy w wypolerowanym baku, na samą wzmiankę o jeździe. Wyrażasz to każdym gestem, wiesz, nawet jak bierzesz gazetę z motocyklami do ręki, to Ci się gały błyszczą. Jeżeli nie jest to miłość, to nie wiem, co może nią być”.

Wszystko fajnie, sęk w tym, że motocykli nie kocham. Co więcej, nigdy nie kochałem i nigdy nie pokocham. Od lat powtarzam, że motocykl to narzędzie. Kawałek plastiku, stali, aluminium, który może wnieść w życie człowieka trochę dobrych zmian. Jasne, wielu z nas twierdzi, że maszyna ma duszę. Że już po przekroczeniu progu garażu czuć jej obecność, a w momencie przełożenia nogi przez siodło zaczyna żyć własnym życiem. Podobno dalszy przebieg wydarzeń układa się według kaprysów tego nieokreślonego bytu. Może będzie dla nas łaskawy, może wykręci nam numer.

Wiecie co? Gówno prawda. Fajnie budować mistyczną otoczkę wokół własnych pasji, ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Motocykl to motocykl, wytwór ludzkiej techniki, lat pracy nad deskami kreślarskimi, wypadowa wielu wynalazków. Cała jego dusza, wszystko to, co chcemy personifikować, tkwi w nas. To rider, po przekręceniu kluczyka, tchnie w niego życie. Od niego i tylko od niego zależy, co stanie się dalej i jakich emocji doświadczy. Serio, motocykl to tylko narzędzie. Cała reszta reakcji to pasja.

Pierwszy z drugim i piona.

Pierwszy z drugim i piona.

Nie kocham przedmiotów, nie kocham również stanów emocjonalnych. Przejechałem na motocyklu dziesiątki tysięcy kilometrów, z czym wiąże się olbrzymia ilość wspomnień. Radość, smutek, zew przygody, poczucie własnej wartości. Ale nie miłość. W moim świecie tak silne uczucie zarezerwowane jest tylko dla ludzi. Czasem łączą nas zainteresowania, częściej jednak te osoby z motocyklami nie mają nic wspólnego. I zawsze, niezależnie od okoliczności, są ważniejsi niż jakiekolwiek doświadczenie w siodle. Sorry Tośka, ale jesteś poza podium.

Postawa ze wstępu ma jednak swoje źródło. Gdy myślę o motocyklach mam przed oczami wszystkich ludzi, z którymi dzieliłem i dzielę swoją pasję. Masa śmiejącego się gdzieś na krawężniku. Jacka, który majda nogami w powietrzu. Łukasza pędzącego ramię w ramię ze mną. Mateusza mknącego z Wawy do Krakowa w samej koszulce. Pawła, który zajarany dzwoni wieczorem i nawija o wypadzie do sklepu. Gochę śmigającą pomiędzy samochodami w drodze do Bielska. Sławka kręcącego coraz szybsze czasy na torze. Eryka, z którym nigdy w życiu nie jeździłem, ale przy każdym spotkaniu nawijam o tym, jak podczas ostatniego wypadu było zajebiście. Przemka plującego pestkami w drodze na Poznań. Arka otrzepującego tyłek z uśmiechem na ustach. Ekipę z Motormanii, która motywuje swoją jazdą by sięgać dalej i głębiej. Dziesiątki, co ja gadam, setki kolejnych osób, z którymi chociaż na moment pędziłem w jednym kierunku.

Nie kocham maszyn, kocham swoich bliskich. A ten błysk w oku i banan na twarzy?

Cholera, w końcu jestem motocyklistą.

PS: Po ostatnich wydarzeniach w moim życiu padła propozycja, żebym zmienił tytuł bloga na „Pan Testosteron”. Może być i Pan Testosteron, byle nie Pan Samochodzik.

Reklamy

3 responses to “Nie kocham motocykli

  1. Pingback: Czupryn płakał jak sprzedawał | Czupryna na Gumie·

  2. Ja polecam film „Why we ride” w nim jest dokładnie to o czym mówisz. To zlepek historii zwykłych ludzi którzy opowiadają jak jazda na motocyklu , nie sam motocykl, zmieniła ich życie. I ostatnie zdanie filmu które po ostatnim wypadku na motocyklu wycisnęło moje łzy to ” nikt nie obieca Ci jutra” – zajebisty dokument

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s