Trzy, dwa, jeden. 997.

„Stary, nie powinno go tutaj być jakąś godzinę temu?” Drugi patrzy na zegarek, zasępia się, patrzy jeszcze raz. Według wskazówek Trzeci spóźnia się już kilkadziesiąt minut. Byłoby to do przełknięcia, gdyby nie fakt, że należy do punktualnych osób. Poza tym, co jest deko ważniejsze, jeździ na motocyklu od jakiś… pięciu dni.

Modna knajpa w centrum Krakowa. Pośród kilku rozmarzonych par, młodych kobiet z siatami i paru desperatów lustrujących teren znad książek, siedzi dwóch motocyklistów. Znają się od lat, jeżdżą razem równie długo, właśnie rozpoczynają sezon. Normalnie piliby świeżo wyciskany sok z przemrożonych pomarańczy i darli łacha z towarzystwa wokół. Dzisiaj jednak mają mocno skonsternowane miny. Sok już dopili.

– Ty, a może pomylił godziny? Mówił, że będzie.

– Czekaj, zadzwonię na serwis.

Sprawa wygląda nieciekawie. Trzeci, dotychczas nieobecny biker, również bardzo dobrze zna się z pozostałą dwójką. Na tyle dobrze, że nie odpuściłby pestek zapychających zgryzione słomki i kilku znaczących spojrzeń. Wierzcie mi, nie ma bata, siedziałby tam razem z nimi, choćby miał drzeć z drugiego końca Polski. I w zasadzie właśnie taki był plan. O 15 miał stawić się u mechanika po odbiór swojego pachnącego nowością, złotego Szerszenia. Biorąc pod uwagę jego doświadczenie, 5 kilometrów powinien przejechać maksymalnie w 30 minut. No, może w 35, ale na pewno nie w 90. Ciekawe, czy w ogóle odebrał.

– (głos z słuchawki) No, no, był tu, o trzeciej. Eee, jak to dalej nie dojechał? Ej, chłopaki, dajcie mi znać, czy cały, ok?

A jak jest w kawałkach?

– Dzwoniłeś kiedyś na 997? Może oni coś wiedzą.

– Dobra, dzwonię.

W tym momencie czynnik stresu zaczął płatać pierwsze figle.

– Co Ty kręcisz, pacanie. Nie 977 tylko 997.

Nie jest źle. Drugi znał takich, którzy w stresie dzwonili na 911. Kilkukrotnie. Nie o tym jednak.

Nie wszystko da się naprawić tapem.

Nie wszystko da się naprawić tapem.

Monotonię sygnału przerwał wybrzmiewający profesjonalizmem dyspozytor. Najpierw z entuzjazmem potwierdził, że posiada wiedzę na temat wszystkich zgłoszeń i, że był wypadek motocyklowy w naszych okolicach. Zawiesił głos po czym  nieco rozczarowany dodał, że niestety nie o 15, a w południe. Pot spłynął Drugiemu wzdłuż barków, przesprintował przedramiona i skapując z palców finiszował na kawiarniane panele.

– Dzwoń do ziomka jeszcze raz, w końcu odbierze.

– Szósty? Jedziemy na trasę, może gdzieś stoi.

Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że nie stał. Nie ubiegając jednak zdarzeń, w międzyczasie jednemu z dwóch prawie udało się zaliczyć glebę. Tak bardzo wziął sobie do serca ratunek swojego kolegi, że oślepł na czerwone światła. Chwila, w której w końcu je zauważył, zaowocowała przyzwoitym testem nowych klocków, jeszcze bardziej przyzwoitym podbiciem tylnego koła i, niestety, już mizernym stopalem. Na jego obronę – zaczynał ze 170. Kolejne kilometry przebiegły zdecydowanie spokojniej. Oczywiście pomijając fakt, że trzeci zapadł się pod ziemię.

– Może wrócił się na warsztat?

– Czekaj, sprawdzę jak tam dojechać.

W tej chwili nastąpiła seria dosadnie wypowiedzianych słów, których Pierwszy i Drugi często używają w komunikacji, ale niekoniecznie chcą się nimi dzielić poza własnym kręgiem. Dialog brzmiał mniej więcej tak:

– No jaki typ, właśnie dostałem od niego wiadomość.

– Co się stało?

Drugi tępo wpatrywał się w ekran telefonu. Lewy róg komórki zdobiło zatarcie, które powstało po jednym z kilku wypadków. Drugi od czasu do czasu lubi opowiadać, jak przez dobry miesiąc łaził z siniakiem na udzie w kształcie smartfona. Macha przy tym telefonem i mówi, że ramka starła się podczas szlifowania, a przecież to tytan. Takie motocyklowe memento mori. Tym razem jednak nie było mu do śmiechu. W zasadzie to poczuł ogarniającą go złość, która powoli przeradzała się we wściekłość. Trzeci był jego dobrym kumplem i właśnie dlatego miał ochotę nakopać mu do dupy.

„Siema, nie dałem rady się wyrobić na 15:30,(…) spotkajmy się jutro”.

 

Reklamy

4 responses to “Trzy, dwa, jeden. 997.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s