Gdzie jest słoik, a gdzie powidło?

W minioną niedzielę Polacy sięgnęli dna. Sięgnęliśmy dna jako naród, jako wspólnota i jako zwykli ludzie. I mimo, że w tym samym czasie wiele osób starało się od tego dna ze wszystkich sił odbić, to i tak pociągnęliśmy ze sobą tych najmniej winnych, a niesmak bagna, w którym się tarzaliśmy, pozostanie na długo. O czym mowa?

O Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, a raczej o gnoju, jakim od kilku dni nawozi się tę akcję.

W czasie, kiedy jedni próbują zrobić coś dobrego, drudzy obrzucają ich gównem. Widok Jolanty, Krystyny, Marii, czy jak jej tam na imię, Pawłowicz wymachującej kończynami w rytm potrząsanych na ulicach puszek potrafi wprawić w osłupienie. Połączcie z tym nagonkę medialną wywołaną przez niektóre środowiska prawicowe, a otrzymacie obraz Polaków, od którego chce mi się rzygać. Co gorsza, cierpi na tym nie tylko sama Orkiestra, ale również wznoszony na ołtarze przez tych wszystkich goło ryjców Caritas. Fundacja, której nigdy przez głowę nie przeszło, żeby rywalizować z WOŚP, od teraz kojarzy się z cieknącymi jadem gębami kilku dziennikarzy, polityków i internetowych szczekaczy. Great job, genltemen!

Czas powiedzieć dość.

Czas powiedzieć dość.

Jurka Owsiaka można nie lubić. Dla wielu ludzi jest zbyt krzykliwy, zbyt medialny i ma niewyparzoną gębę. Do tego kojarzy się z Przystankiem Woodstock, który jest uznawany za kontrowersyjny. Sam za festiwalem nie przepadam, po prostu nie moje klimaty, ale, do cholery, co ma impreza muzyczna do WOŚP? Sieć obiegły rzekomo autentyczne dane, z których wynikało, że Owsiak kradnie. Co gorsza, kradnie prawie połowę hajsu i przeznacza na organizacje satanistycznego zlotu w Kostrzynie.  Jak wyszło, że WOŚP wydaje więcej niż zbiera, to oczywiste, że nakradł jeszcze poza akcją. Na nic się zdały oficjalne rozliczenia, tłumaczenia (tutaj znajdziecie świetne zestawienie rineo), wreszcie oświadczenie Najwyższej Izby Kontroli, że nigdy nie było żadnych nieprawidłowości.

Owsiak to złodziej. Bo tak. Bo deprawuje młodzież czerwonymi oprawkami i się jąka.

Mamy w Polsce wiele fundacji, które wykonują wspaniałą, niewyobrażalną wręcz robotę. Mamy wspomniany wyżej, niezastąpiony Caritas. Mamy cudowną Janinę Ochojską i jej Polską Akcję Humanitarną. Mamy Anne Dymną, której serducho bije „Mimo wszystko„. Mamy polski oddział UNICEFu z niesamowitymi osiągnięciami i międzynarodowym przebiciem. Mamy 38 milionów sposobów na to, żeby pomóc tym, którzy tego potrzebują. Ale nie, łatwiej cisnąć gównem. Swoją drogą, wiecie, jaki jest wspólny mianownik wszystkich tych fundacji? Każdej z nich przynajmniej raz próbowano się dobrać do tyłka. Dla odmiany, teraz proponuję dobrać się do spasionej forsą staruszków dupy Rydzyka.

Nikt nie każe pomagać. Nikt nie każe wrzucać Owsiakowi do puszki, ani palić świeczek od Caritasu. Wszystko to jedynie (albo aż) można. Nie pasuje Ci WOŚP? Daj komuś innemu albo idź do biednej sąsiadki i kup jej dzieciom zeszyty. Nie masz pieniędzy? To przeprowadź staruszkę przez ulicę. Zrób coś, tylko zachowaj godność i nie drzyj japy na całą Polskę, nie niszcz, nie przeszkadzaj. Bądź człowiekiem. To również do Was, motocykliści!

Ostatecznie – w chwili, w której Owsiak przekazuje pełne puszki, ludzie pokroju Pawłowicz dają powidło. O właśnie, na marginesie, ilu z Was ma Pajacyka na stronie startowej?

PS: Środowisko motocyklowe jest aktywnie zaangażowane w WOŚP, co przekłada się na jej coroczne wyniki. Wystarczy wspomnieć, że w obecnej chwili na licznych aukcjach można wylicytować takie perełki jak motocykl Janusza Kołodzieja (w zeszłym roku pod młotek trafiła maszyna Tomka Golloba, poszła za 16 tys.), specjalnie zbudowany na tę okazję chopper od Paul Jr. Design (znacie serię Amerykański Chopper? Pewnie, że znacie!) czy równie piękny „Big Dog” od firmy Moto-Leader. Na wyraz uznania zasługują także lokalne akcje, jak skuter wystawiony przez biegaczy z Knurowa czy mały ale jary motorower Spider. Do tego dodajcie liczne aukcje okazyjne w postaci obstaw, wypraw czy plecaczkowania, a otrzymacie obraz, z którego jestem dumny.

PPS: Nie byłbym sobą, gdybym nie podkreślił tradycyjnej już współpracy WOŚP z Wojskiem Polskim. Kto chętny na polską flagę z XIV zmiany w Afganistanie albo dzień z chłopakami, co to latają na F-16? A może saperzy? Do wyboru, do koloru 🙂

Advertisements

9 responses to “Gdzie jest słoik, a gdzie powidło?

  1. To że Jurek kradnie to tylko kolejny zabieg naszych „wolnych mediów” na odwrócenie uwagi od naprawdę ważnych rzeczy jakie dzieją się w Polsce. Ale jako że to blog motoryzacyjny to dajmy sobie spokój z pierdołami. Jeśli chodzi o wpis to jak zawsze super i czekam na kolejny.

    • Na początku miałem napisać tylko o zaangażowaniu motocyklistów w akcję, ale z każdą kolejną minutą ciśnienie rosło…

      WOŚP to nie jest rozwiązanie na problemy NFZ. Ale lepsza Polska z WOŚP niż bez.

      PS: Dzięki za ciepłe słowa, postaram się sprostać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s