Rajd ku przepaści czyli mit adrenaliny

Wiecie, jakie jest najbardziej nadużywane słowo XXI wieku? Wbrew pozorom, nie jest to miłość. Ba, nie są to nawet pieniądze ani (tutaj można by się przez chwilę zastanowić) Smoleńsk. To coś znacznie bardziej prozaicznego. Coś, co rozpala wyobraźnie proletariatu i budzi nadzieje na lepsze jutro niczym projekcja „Slumdog” w Kalkucie. To adrenalina.

Można odnieść wrażenie, że adrenalina jest obecnie wyznacznikiem modnego stylu życia. W rankingu prześcignęła nawet endorfiny i testosteron, a to już o czymś świadczy. Znudzony dostatnim życiem Zachód postanowił znaleźć panaceum na kanapową nudę i zaczął promować hormon stresu jako najlepszy lek na monotonię. Efekt jest taki, że gdziekolwiek człowiek tyłka nie ruszy, widzi przerażone korpo-szczury, które właśnie oddają się czynnościom mającym przywrócić im sens życia. Nie dlatego, że sprawia im to przyjemność. Robią to, bo sądzą, że tak trzeba.

Teraz uwaga – możecie odwiązać liny od kończyn, spadochrony rzucić w kąt, a stojącego w piwnicy quada odsprzedać przy okazji najbliższych pierwszych komunii. Zostaliście wkręceni, adrenalina przedstawiana w massmediach to mit, a nikt z Was, robiąc coś wbrew sobie, nie poczuje się lepiej. Wręcz przeciwnie, do prozy życia dojdzie przeświadczenie, że skoro nie wychodzi, to klepiecie matę. Za wszystkim stoi jednak motywacja. Jeżeli kimś kieruje wyłącznie znudzenie, to lepiej przysiąść na dupsku i wziąć swoją rodzinę do aquaparku. Nudę trzeba szanować.

Co ci ludzie nie wymyślą...

Co ci ludzie nie wymyślą…

Są jednak ludzie, którzy potrzebują doznań z innych względów. Zostali powołani do tego, by być w centrum wydarzeń, wciąż muszą sobie coś udowadniać albo mają misję pokazywania społeczeństwu, że względną nudą warto się cieszyć. Są też tacy, którzy potrzebują uwolnić się od myśli, a mogą to osiągnąć tylko w stanie pełnego skupienia, skoncentrowani na tym co tu i teraz. Fakt, pomaga im przy tym adrenalina, ale oni nie czują przerażenia czy niewygód. W zasadzie nie czują nic, wyłączają się i działają. Wreszcie, są również tacy, którzy czują radość w warunkach, które dla innych stanowią drogę przez piekło. To już genetyka albo zwyczajna dewiacja.

Niezależnie od tego, w której grupie jesteś, liczy się dla Ciebie nie adrenalina, a ciągła zmienność i nowe bodźce. Najgłębsze emocje przychodzą jednak dopiero w chwili, kiedy przeżyte wydarzenia są już przeszłością. Pamiętasz uczucie, kiedy doceniasz to, kim jesteś? Kiedy masz świadomość, że zrobiłeś co chciałeś i dokładnie tak, jak chciałeś? Opanowałeś wydarzenia rozgrywające się wokół Ciebie, nie pozwoliłeś, by wymknęły Ci się spod kontroli, a nawet jeśli – podołałeś sytuacji. Nie gonisz za pochwałami innych, podziwiasz sam siebie. Czujesz spokój, ponieważ wiesz, że potrafisz więcej, niż sądziłeś. To nie adrenalina. To spełnienie i pewność siebie.

Takie myślenie uzależnia. Za każdym razem chce się więcej i dalej, a poprzednie osiągnięcia wydają się trywialne. W końcu staje się nad przepaścią, przed którą nie ma już odwrotu. Tylko, że bez względu na to, jacy jesteśmy i co w życiu robimy, prędzej czy później każdy z nas nad tą przepaścią stanie.

To cena, którą trzeba zapłacić za życie. Skoro tak, to płaćmy na swoich warunkach.

Advertisements

3 responses to “Rajd ku przepaści czyli mit adrenaliny

  1. Jeszcze raz, ale po polsku (wbrew pozorom, jest różnica miedzy „czynnością” a „czynnościom” – a to tylko jeden z przykładów).

  2. Pomimo tego, że lubię mieć (prawie) wszystko wokół siebie przemyślane, rozłożone na czynniki pierwsze, przeanalizowane i zrozumiane, są takie dziedziny, przed analizą których się wstrzymuję.
    Dla czego wolę w drodze i na żywioł, niż „all inclusive”?
    Dla czego wolę łodzią żaglową, niż motorową?
    Dla czego wolę motocyklem, niż samochodem?
    Dla czego wolę wyremontować stary motocykl, niż kupić nowy?
    Dla czego wolę książkę, niż obrazki?
    Tak samo nie nie zastanawiam nad powodami, dla których czasami wolę na maksa, niż w fotelu.
    Może po prostu wolę żyć bardziej. I mam gdzieś, czy to adrenalina.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s