Uśmiech na pokaz czyli geografia zimowania

W tym roku mamy pojeżdżone. Wiem, mało odkrywcze, ale właśnie przechodzę przez stan przejściowy. Z jednej strony godzę się z tym, że cieplej już nie będzie i szukam innych sposobów na ekstrakcje kumulującej się adrenaliny. Z drugiej, patrzę w kalendarz i główkuję, jak by tu zmienić ten stan. W końcu musi być jakieś wyjście, nie?

Parę sezonów temu zwyczajnie nie zimowałem. Pamiętam, jak wyczekiwałem słonecznych, trochę cieplejszych dni, ubierałem na siebie wszystko, co mogłem zmieścić pod skórę i wio. Fakt, dziadek mróz był wtedy wyjątkowo łaskawy, ale jednak – mróz to mróz. Ostatecznie moje wypady znalazły swój finał w rowie (miałem alternatywę, mogłem zakończyć je czołówką), co skutecznie… stopiło mój zapał. Kolejnym olśnieniem był Explorer, który transformował przeciętnego crossa w skuter śnieżny. Z wypiekami na policzkach oglądałem kolejne spoty snując plany zakupu.

Nigdy się na to nie zdobyłem. Przekalkulowałem cenę i stwierdziłem, że zamiast trzaskać zębami można po prostu znaleźć ciepło gdzie indziej. Za namową znajomych na kolejną zimę trafiłem do Andaluzji. Cóż, nie był to zły wybór, całe południowe wybrzeże Hiszpanii obchodzi się z motocyklistami wyjątkowo łagodnie. Niby trochę powieje, czasem popada, ale temperatura oscyluje wokół naszej letniej. Dodajcie do tego świetne, puste drogi i nieśpieszny typ życia, a otrzymacie krainę idealną. Oczywiście na zimowanie.

Zimowany, nie jeżdżony. Cała Andaluzja.

Zimowany, nie jeżdżony. Witamy w Andaluzji.

I co? I wszystko byłoby w dechę, gdyby nie Hiszpanie. Niby uśmiechnięci, gościnni, roztańczeni, a w ostatecznym rachunku tylko na pokaz (jak ktoś ma inne doświadczenia to proszę, niech wyprowadzi mnie z błędu). Co więcej, nie chce im się jeździć na motocyklach! Naród, który na każdym rogu szczyci się Marquezem i Pedrosą, nierzadko nie ma jaj, żeby wsiąść na siodło przy 20 stopniach. Próbując przyzwyczaić się do spojrzeń wyrażających zdziwienie pokręciłem się trochę wokół komina i wybyłem gdzie indziej. Swoją drogą, ciekawe jest to, że hiszpańskie tory wyścigowe są otwarte okrągły rok, ale zimą oblężone praktycznie tylko przez przyjezdnych. Brytyjczycy, Niemcy, Rosjanie, Polacy(!) – tak. Hiszpanie? Nie widziałem.

Ostatecznie wróciłem do kraju, odstawiłem Tośkę do garażu i wtedy mnie olśniło. Niezależnie od warunków, jazda na motocyklu to sport sezonowy. I w tym właśnie tkwi jej urok. Niezależnie od złudzeń, trzeba usiąść i odpocząć. Oddać refleksji. Zatęsknić. Dzięki temu, po paru miesiącach przerwy, w pięć minut możemy wyhodować bananowca na twarzy. Co więcej, motocykl powinien kojarzyć się z ciepłem, Słońcem i colą doprawioną cytryną i lodem. Z nagrzanym asfaltem klejącym się do opon. Z przyjemnością. Jak deska surfingowa z plażą.

Nie w Kołobrzegu. W Kalifornii.

PS: Łatwo gadać, kiedy za oknem 30 stopni. Pozdrowienia z Ammanu 😉

Reklamy

7 responses to “Uśmiech na pokaz czyli geografia zimowania

  1. A to ciekawe, co piszesz, bo to właśnie w gorącej Andaluzji kolega Hiszpan któregoś wieczora zaproponował, że zabierze mnie na Gibraltar (grubo ponad 100 km) na motorze. Bez podtekstów – byliśmy wtedy bardzo blisko, ale jako przyjaciele. Jak obiecał, tak zrobił. Na drugi dzień śmigaliśmy po szosie w pełnym słońcu. Coś pięknego, cudowne wspomnienia… 🙂

      • Dobry Hiszpan nie jest zły 😉 A tak zupełnie poważnie, to jechałam w życiu na motorze dwa razy. Raz w Polsce w Lublinie z chłopakiem, który bardzo mi się podobał. Miałam wtedy 19 lat, wiatr tak wiał mi w twarz, że nie byłam w stanie złapać tchu, chłopak do tego pędził na maksa, więc było to dla mnie dość traumatyczne przeżycie – prawie się dusiłam ;)) Za drugim razem spróbowałam jazdy na motorze wlaśnie w Hiszpanii, no i tam to już było coś pięknego – kolega, z którym jechałam, chyba nie miał aż takiego parcia, żeby się popisać 😉

  2. Nie dość że jeździsz Daytoną to jeszcze musiałeś pojechać do Andaluzji i się tym chwalisz??? Nie znoszę Cię!! Zamień się! 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s