Szybciej niż odrzutowcem czyli sztuka latania

Przyspieszenie wgniata gałki oczne w głąb czaszki. Większym zmartwieniem są jednak czerwone krwinki, które masowo migrują gdzieś w okolice podbrzusza. Z zewnątrz wygląda to na wzmożoną ekscytację ale, beep, błąd. To nie ekscytacja, ani nawet nie efekt coraz silniejszych wibracji. To przeciążenie. Nagle, bez uprzedzenia, czuć luz w zawieszeniu, a przednie koło unosi się w górę. Jeszcze chwila i… jaka chwila, to już! Cholera, lecę!

W środowisku motocyklowym odniesienia do lotnictwa są zakorzenione głębiej niż Dąb Bartek w ziemi kieleckiej. Co chwilę można usłyszeć, że latamy tu, latamy tam, albo ktoś proponuje nam wspólne latanko (survival codzienny: warto sprecyzować, o co chodzi. Serio). Do tego dochodzą lotnicze rekwizyty w postaci pilotek czy gogli bądź akcje marketingowe pokroju spotu od Ducati. Wreszcie, porównywalne poczucie wolności oraz ryzyko, jakim na własne życzenie podejmują zarówno piloci jak i motocykliści. Przy wszystkich tych analogiach wyczuwam jednak jedną, zasadniczą różnicę – nie lubię latać. Samolotem.

Dziwne słowa, biorąc pod uwagę, że swego czasu przeżyłem krótki, ale burzliwy romans z paralotniarstwem i szybownictwem. Wiem. Ale mimo, że za każdym razem robię dobrą minę do złej gry i zgrywam największego twardziela na pokładzie, to przez cały czas modlę się, by śmierć podczas lądowania była jak najmniej bolesna. Nie boję się jednak zawodności maszyn czy przestrzeni pode mną. Nie przeraża mnie nawet toń oceanu, która do 10 tysięcy metrów niekontrolowanego spadania dokłada kolejne parę tysięcy równie niekontrolowanego tonięcia. Nie, w lataniu niechęcią obdarzam wyłącznie pilotów.

Co by nie być gołosłownym, zdjęcie zrobione przez współpasażerkę. Credits go to Maja :)

Co by nie być gołosłownym, zdjęcie zrobione przez współpasażerkę Maje.

Podczas jednej ze swoich prelekcji żartowałem, że podróżuję na motocyklu ponieważ każdy inny środek transportu powoduje u mnie ciężką chorobę lokomocyjną. W tym wypadku za narastające nudności nie odpowiada jednak zdezorientowany błędnik. Mój organizm po prostu podświadomie buntuje się przeciw rezygnacji  z dzierżonego steru. Właśnie dlatego nie lubię pilotów. Goście mają świadomość, że jestem na ich łasce. Dodajcie do tego przerośnięte, napompowane stewardessami ego i nabyte z mlekiem matek samouwielbienie, a otrzymacie mieszankę, przy której ciężko liczyć na miękkie lądowanie.

Świetnie obrazuje to sytuacja, którą przeżyłem trochę ponad rok temu. Jesienny poranek przywitał krakowskie Balice mgłą, której nie powstydził by się Silent Hill. Po odprawie usiadłem w holu i z rosnącą ulgą spoglądałem na tablicę odlotów, na której kolejni przewoźnicy anulowali kolejne kursy. Nagle jeden z wyświetlanych napisów niepewnie zamigał po czym wystrzelił snopem zielonego światła. Hiszpańska załoga stwierdziła, że czas się zwijać w bardziej przyjazne miejsce. Pech chciał, że ta sama załoga obsługiwała mój samolot. Jedyny, który w tym czasie zdecydował się na lot. Co ciekawe, wystartował bez większych problemów. Te objawiły się dwa miesiące później, w chwili, w której ci sami piloci (sic!) postanowili spróbować szczęścia po raz drugi, tym razem przyziemiając maszynę na jednym kole. Drift po płycie lotniska i nerwowy śmiech płynący chwilę później z głośników – nie do zapomnienia.

Latanie samolotami pasażerskimi ma jednak pozytywne aspekty. Pomijam tu rozśpiewaną, zalaną w trupa ekipę ze strefy okołoogonowej. Socjalizacja podczas rejsu może przebiegać w bardziej cywilizowany i, przede wszystkim, przyjemniejszy sposób np. ze współpasażerką. Nie dość, że łatwiej trzymać fason, to swoją obecnością przynosi się ukojenie. Nie wyobrażacie sobie, ile ulgi i jednocześnie fascynacji wywołują słowa „Start? Spokojnie, nic strasznego. Mój motocykl przyśpiesza o 3 sekundy szybciej niż Boeing 747 i co? Da się przeżyć”.

Mile High Club gwarantowany.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s