Gaz w intymnym uścisku czyli o zostawianiu wszystkiego

Zostawić za sobą rozbite samoloty i przeklinających na wizji celebrytów. Poległych w telewizji bojowników, pachnącą drukiem książkę, gumę zawiniętą w chusteczkę. Zostawić niedojedzoną kanapkę oraz poranne skurcze żołądka. Porysowany ekran komórki. Zapomnieć o problemach, przestać myśleć o słuszności decyzji. Zepchnąć gdzieś w kąt hipotetyczne scenariusze, które raz za razem mącą w głowie. Zapachy domu, jazgot na korytarzach, stukot klawiszy w biurach. Wyrzuty bliskich i uśmiechy dalekich.

W promieniach słońca przejść przez liście zataczające młynki po asfalcie. Minąć plamę oleju, spojrzeć na kobietę spacerującą ze swoją pociechą. Wsłuchać się w rytm nadawany przez podkute metalem buty. Zignorować smar, który zalega gdzieś pomiędzy firmowym znaczkiem, a przewiewną wstawką. Nabrać sprężystości. Poczuć zbliżający się moment.

Nałożyć na głowę pachnącą adrenaliną kominiarkę. Starannie, tak by skryła nos, ale nie zsunęła się na oczy przy zakładaniu kasku. Poprawić szew na czubku głowy, naciągnąć materiał na czoło. Razem z materiałem zaciągnąć się ciepłym powietrzem i uśmiechnąć lekko pod nosem. Chwycić suwak na przedramieniu i z namaszczeniem chłonąc jego ostateczny dźwięk, spiąć rękawy. Sprawnym ruchem ramion poprawić ochraniacze na barkach. Poczuć, jak bydlęca skóra zrzyna się z ciałem, jak wchodzi w nią życie.

Owiewka pamięta deszcz i ziąb.

Owiewka pamięta co to deszcz i ziąb.

Spojrzeć na świat przez przyciemniany wizjer. Kątem oka wyłapać muchę, która skończyła na nim swoją podróż. Zadrzeć głowę do góry i śledzić przez chwilę chmury mozolnie przesuwające się po błękicie nieba. Zaśmiać się po raz kolejny, najpierw do siebie, później głośniej, w świat. Założyć rękawice z ich wewnętrzną, chropowatą wyściółką i tkwiącym gdzieś głęboko plastrem medycznym. Dopiąć zamek i z fortepianową satysfakcją poruszać palcami. Wczuć się w ich triumfującą decyzyjność.

Sięgnąć do czerwonego przycisku i poczuć jego lekki opór. Wsłuchać się w elektroniczne pomruki, w krótkie stękanie, wreszcie w jednostajny, miarowy grzmot. Spojrzeć na tańczący po cyfrach wskaźnik, świecące pełną mocą kontrolki, zera zastygłe w oczekiwaniu na start. W intymnym uścisku chwycić gaz, kopnąć obcasem sterczącą nóżkę i ruszyć pewnie przed siebie.

Wspaniałą mamy wiosnę tej jesieni.

Advertisements

3 responses to “Gaz w intymnym uścisku czyli o zostawianiu wszystkiego

  1. Dzięki Tobie chyba wrócę do biegania 🙂 To właśnie czułam zeszłej jesieni, kiedy śmigałam po parku, mijając rodziców z dziećmi, rozszalałe psy i zakochane pary. Bez motoru, choć w sumie motor miałam w nogach 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s