Survival na Gumie część 4 – pokonać strach

Strach jest reakcją naturalną. Niezależnie, czy jesteś początkującym motocyklistą, czy wyjadaczem szorującym łokciem po zakrętach, będziesz go odczuwał. Najpierw pojawią się myśli niosące niepokój. Często nie są związane bezpośrednio z jazdą, mogą nękać na długo przed wyścigiem bądź niedzielnym lataniem. W chwili, w której przystąpisz do realizacji zadania, powoli przejmą nad Tobą kontrolę, sparaliżują mięśnie i ścisną żołądek. W tym momencie już tylko od Ciebie zależy, co będzie dalej. Przełamiesz się czy odpuścisz?

Najtrudniej jest spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać się przed samym sobą, że boimy się czegoś. W ciągu ostatnich dni moich trzech rozmówców podjęło wyzwanie. Pierwszą z nich była doświadczona motocyklistka, która dwa lata temu przeżyła bliski kontakt z maską podmiejskiej puszki. Przez kolejne kilka miesięcy podczas każdej jazdy trzęsła się jak osika. Druga osoba, również kobieta, dopiero zaczyna swoją przygodę z motocyklami. Początki miała dość niefortunne, ponieważ w parę tygodni zaliczyła kilka gleb, w tym jedną dość poważną. Efekt jest taki, że ciężko jej przełamać się, by w ogóle wrócić do jazdy. Ostatnim przypadkiem jest mój kompan. Człowiek, który z motocyklami jest na Ty, a mimo tego wie, że są rzeczy, których nie przeskoczy. Przyznaje szczerze, że po prostu będzie się bał. Paradoksalnie, każdy z nich jest już zwycięzcą.

„Strach utrzymuje koncentrację. Strach wyostrza wzrok i słuch”.

Keith Code, jeden z czołowych trenerów wyścigowych (i nie tylko), naucza o siedmiu reakcjach obronnych. Występują one w sytuacjach awaryjnych i nie wiążą się ze stanem psychicznym kierowcy. Są to:

1. Odcięcie gazu.
2. Zaciskanie rąk na manetkach.
3. Zawężone pole widzenia, rozbiegany wzrok.
4. Zafiksowanie.
5. Nakierowanie na obiekt, którego chcemy uniknąć.
6. Brak reakcji, za wolna lub za szybka reakcja.
7. Błędy w hamowaniu.

Nie zamierzam cytować za autorem wskazówek dotyczących kolejnych punktów. Każdy, kto chce pogłębić temat, może sięgnąć po łatwo dostępną lekturę. Przytaczam je, ponieważ większość z nas doświadcza lęku na motocyklu w sytuacjach, w których kończy się doświadczenie. W takim wypadku zamiast biec do terapeuty tudzież rezygnować ze swojej pasji, trzeba się po prostu rozwijać. Można korzystać z mądrości starszych stażem kumpli bądź zapisać się na profesjonalne szkolenie. Nie raz słyszałem rady, od których włos jeżył się  na głowie, dlatego polecam zainwestować trochę kasy i skupić się na drugiej opcji. Profesjonalny instruktor bez trudu wyłapie wszystkie błędy i przystąpi do ich eliminacji. Szybko i skutecznie.

„Kontroluj strach. Ukierunkuj go”.

Zakładam jednak, że tak jak w przypadku moich rozmówców, Twój strach ma głębsze źródło. Nie boisz się, że nie ogarniasz. Boisz się, że może Ci się coś stać. Przechodziłem w życiu przez takie sytuacje kilkukrotnie, najbardziej jednak pamiętam dwie. Pierwsza z nich miała miejsce lata temu, po dziewiczym lataniu na nowym motocyklu. Co tu dużo gadać, wróciłem do domu przekonany, że już nigdy więcej na niego nie wsiądę. Druga zdarzyła się w zeszłym sezonie, podczas powrotu z przełęczy Tizi n’Tichka. Pech chciał, że jechałem w stronę zachodzącego Słońca. Po omacku. Na nic zdają się umiejętności, kiedy innych uczestników ruchu widzisz dopiero w chwili mijania. Sytuacje diametralnie różne, ale w obu przypadkach wymagały dokładnie tego samego – koncentracji na celu.

Strach ma wielkie oczy. Nawet u weterana.

Strach ma wielkie oczy. Nawet u weterana.

Strach rozprasza, ale i mobilizuje. Po uświadomieniu sobie, co jest jego przyczyną, można zacząć go kontrolować. Zastanów się, co dokładnie stoi za odczuwanymi przez Ciebie emocjami. Przebyty wypadek? Jeżeli tak, to dzięki jakim decyzjom mógłbyś go uniknąć? A może jest to tylko zasłyszana, wyolbrzymiona opinia? Jeżeli już trzymasz nerwy na wodzy, na spokojnie przemyśl ryzyko, które podejmujesz. Czy posiadasz wystarczające umiejętności? Czy dobrze oceniasz warunki na drodze? Czy aby na pewno wziąłeś wszystko pod uwagę? Za każdym razem gdy pojawia się uczucie strachu powinieneś traktować je jako lampkę ostrzegawczą. Jeżeli jednak już podjąłeś wyzwanie, skup się wyłącznie na celu. Nie ma nic bardziej wypadkogennego niż spanikowany umysł pędzący na motocyklu.

„Użyj, by uczynił Cię silniejszym”.

Czasem jednak sama świadomość genezy strachu nie wystarczy i pojawia się lęk. Mimo, że ktoś bardzo pragnie wreszcie dołączyć do grona motocyklistów, ma wewnętrzną blokadę. Najczęściej jest ona spowodowana złym doświadczeniem z jednośladem, nie zawsze jest to jednak wypadek. Jeżeli na początku swojej motocyklowej kariery trafiłeś na grupę „szybkich”, to dobrze wiesz, co mam na myśli. Człowiek zaciska ręce na manetkach i, patrząc śmierci w oczy, rozkręca gaz. Zwyczajnie przegrywa walkę ze wstydem bądź chęcią zaimponowania „dziadkom”. Co zrobić? Ano dobrać sobie towarzystwo względem swoich potrzeb. Zawsze łatwiej oswajać się z motocyklem w kręgach ludzi bardziej doświadczonych, musi jednak cechować ich pewna doza wyrozumiałości. Jeżeli środowisko zamiast pomagać jeszcze bardziej Cię stresuje, zacznij jeździć sam. Nie pozwól, żeby ktoś dokładał Ci problemów.

Daleki jestem od stwierdzenia, że strach to zły doradca. Są sytuacje, w których trzeba odpuścić. Jeżeli idziesz do garażu na miękkich nogach – nie wsiadaj dzisiaj na motocykl. Wróć do domu, zrelaksuj się, pogadaj z weteranem. Jeżeli wiesz, że warunki na drodze przerastają Twoje możliwości albo zwyczajnie nie nadążasz za resztą, niczego nie udowadniaj. Przyjdzie jeszcze czas, w którym te same okoliczności będą dla Ciebie błahostką. Zamiast trząść się ze strachu, zatrzymaj się lub zwolnij, uspokój, zacznij myśleć racjonalnie. Nikt Cię nie goni, nikt do niczego nie zmusza.

W końcu zakładasz kask dla przyjemności, prawda?

Survival dla niecierpliwych:

  1. Nazwij swój strach – kiedy go odczuwasz, co go powoduje?
  2. Trenuj elementy jazdy, które sprawiają Ci największy problem.
  3. Kontrolowany strach zwiększa rozwagę. Zamiast panikować, myśl.
  4. Jeździj dla siebie, w tempie i warunkach, w których czujesz się pewnie.
  5. Czasem trzeba odpuścić, jutro też jest dzień.

PS: Wszystkie śródtytuły są parafrazą kampanii reklamowej „Battle in the Mind” brytyjskich marines.

Cykl “Survival na Gumie” to nie zawoalowana zrzynka z “Pani Domu”, a metoda na poruszenie istotnych tematów ułatwiających życie w siodle. W publikowanych tekstach zamieszczam jedynie swoje osobiste uwagi oraz kładę nacisk na odstępstwa od tego, co można wyczytać lub usłyszeć na ulicy. Nie zamierzam jednak kreować się na guru czy tym podobny szajs. Dlatego jeżeli chcesz podzielić się własnymi spostrzeżeniami bądź uwagami to zapraszam do dyskusji. Dzięki temu i ja nauczę się czegoś nowego.

Advertisements

One response to “Survival na Gumie część 4 – pokonać strach

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s