Selekcja krótkich spódniczek czyli przydymiane szyby i ciemne okulary

Mężczyźni już tak mają, że lubią kryć swoją tożsamość za ciemnymi szkłami. Według utartych kanonów dodają one tajemniczości, powagi, może nawet ciut męskości. Dodatkowo dzięki przeciwsłonecznym okularom czujemy się pewniej. Wiecie, można świdrować swoim spoconym spojrzeniem przechodzącą przed nosem zwierzynę bez narażania się na przykre konsekwencje. Nie dziwi więc fakt, że umiłowanie to nie ominęło również motocyklistów. Praktycznie każdy, w ramach tuningu, już na wstępie zmienia wizjer na lustro albo, w przypadku cięć budżetowych, zakłada matrixy. Nie da się jednak oszukać natury, nie ma lansu za darmo.

Na stronie producenta widniał z piękną, błyszczącą wszystkimi odcieniami czerni szybą. Jako początkujący motocyklista czułem instynktownie, że mój pierwszy kask musi wyróżniać się z tłumu. Przecież nie wyjadę na miasto w zwykłej, przeźroczystej pleksi, nie ma opcji. Składając zamówienie dla pewności wybrałem najmocniej przyciemnianą wersję wizjera i, śliniąc się w myślach, czekałem na przesyłkę. By oszczędzić wstydu sobie ( i innym) pominę szał po jej odebraniu, który często przybierał postać dobrowolnych harców w kasku po domu, sesji przed lustrem bądź skrupulatnej analizy misternego malowania. Zamiast tego przejdę do działań w terenie.

Szybko przekonałem się, że wybrana przeze mnie szyba ma jedną zaletę – w stopniu całkowitym zasłaniała moje mleko pod nosem. Dzięki nabytej supermocy na każdym skrzyżowaniu wyglądałem mężniej i bezkarnie mogłem wodzić wzrokiem za przechodzącymi przez pasy rówieśniczkami. Pod jednym warunkiem – niebo musiało być bezchmurne, a słońce w zenicie. Przy lekkim zachmurzeniu selekcja krótkich spódniczek zaczynała nieść za sobą pewne problemy, o zmroku ciężko było mi odróżnić kobietę w mini od gościa w szortach. Mniej więcej tak rysował się temat, kiedy stałem w miejscu.

Miśki prezentują merytoryczne założenia trybu „dark”. Rzeczywiste efekty mogą odbiegać od przedstawionych powyżej.

Zupełnie inaczej historia wyglądała podczas jazdy. Po odpaleniu procedury startu, notorycznie przebiegającej po omacku, podnosiłem szybę i prułem całą naprzód. W momencie, w którym pęd powietrza kończył wyrzynać z moich oczu drugą szklankę wody i zaczynał rozgniatać je o szef węgłowy, zatrzaskiwałem przyłbicę. Totalną ciemność rekompensowałem szóstym zmysłem i całkiem sporą dawką szczęścia. Trwało to trochę ponad sezon. Chwile zwątpienia przyszły w momencie, w którym po raz pierwszy dorwała mnie burza. Wypracowany dotychczas system zawiódł na całej linii. Po blisko godzinnej przeprawie, wytarciu zebranego na twarzy błota i wysuszeniu wyściółki kasku stwierdziłem, że czas dorosnąć.

Kilka następnych sezonów upłynęło pod znakiem pleksi. Żeby jednak całkiem nie wypaść z gry, trenowałem przed lustrem skupiony wyraz twarzy. Że niby jestem już total kozak i nie wstydzę się ujawnić. Niestety, dość szybko okazało się, że warunki, które niedawno uchodziły za idealne, obecnie przyprawiają mnie o ból głowy. Walcząc z odbijającym się od asfaltu słońcem postawiłem na klasyk – zacząłem patrzyć na świat w trybie Ray Ban Vision. Z uśmiechem na ustach szerzyłem wielkomiejską wiochę nieświadomy mrocznej przyszłości. Wtedy nastąpił krawężnik.

Los chciał, że w pakiecie z letnim Słońcem w moje łapska trafił świeżutki, kompletnie ubrany Tiger 800XC. Nie mogło być lepiej. Na uśmiechnięty ryjek wsunąłem nieodłączne okulary i, z chlupoczącym radośnie bakiem, ruszyłem swoją ulubioną trasą. Po zaspokojeniu łaknienia na obcowanie z turystycznym Triumphem stwierdziłem, że mam jeszcze chwilę czasu. Zacząłem się szwendać. Po kilkunastu minutach przeznaczenie zawiodło mnie wprost w paszczę tunelu. Nie był to jednak zwykły prosty tunel jakich wiele. W jego niedoświetlonych trzewiach znajdował się ślepy zakręt wykończony od wewnątrz niepozornym, ledwie kilkucentymetrowym krawężnikiem. O tym drugim przekonałem się w momencie, w którym złapał swoim żądnym krwi kantem przednie koło mojego motocykla i obrócił nim o 270 stopni. Całkiem żwawo jak na trzy centymetry.

O tym, jak leżałem pod motocyklem mijany o włos przez kolejne samochody, napisze kiedy indziej. Tymczasem przejdę do konkluzji, które naszły mnie po wygrzebaniu się spod odsłoniętego silnika i pozbieraniu puzzli powstałych z pachnącego nowością Tygryska. Otóż:

  1. Najmocniej przyciemniane szyby służą jedynie do lansu. Chociaż fakt, mógłbym ją podnieść i zobaczyć krawężnik
  2. Okulary przeciwsłoneczne na motocyklu to gwóźdź do trumny. Te można podnieść dopiero z ziemi.
  3. Nie ma jednego, uniwersalnego wizjera. Przeźroczysty skutecznie dezaktywuje wzrok w Słońcu, przyciemniany w każdym innym przypadku. Są jeszcze progresywne, ale te oślepiają we wszystkich możliwych warunkach.

Obecnie znów śmigam w zadymionym wizjerze, na nowo rozsmakowując się w krótkich… przerwach przy światłach. Burz jak na razie udaje mi się uniknąć.

Advertisements

8 responses to “Selekcja krótkich spódniczek czyli przydymiane szyby i ciemne okulary

    • No co Ty, blenda na ścigaczu? Ale mieli by ubaw na parkingu pod McDonaldem…;)

      A tak serio – wtedy na to nie wpadłem. Teraz mam jeden kask z blendą, ale niestety nie jest zbyt komfortowy.

  1. sprobuj pinlocka fotochromatycznego, ja wlasnie w takim smigam i generalnie daje rade, chyba, ze jest ekstremalne slonce ale wtedy wlasnie najciemniejsza szyba jak znalazl, a tą juz masz.

    • Dooobre! W połączeniu z dual sportem ideał, przetestuję.

      We wpisie miałem na myśli dark smoke AGV, teraz jeżdżę w tym od Shoei. Spisuje się zdecydowanie lepiej 🙂

    • Droga Karolino, to dawne czasy. Dalej mam kozacką szybkę (nie tylko szybkę) ale sezon na spódniczki się już się skończył. Obecnie moją uwagę przyciąga tylko jedna i, co najlepsze, nie muszę się z tym kryć! Takie życie:)

  2. nooo ja kupiłem heh tenczówkę i nie powiem 500% do lansu plus 3 konie mechaniczne do silnika dodają Ostra jazda zaczyna sie po zmroku Ostatnio wracałem o 21…w deszczu z podniesiona szyba przy 70 …akupunktura gratis … jazda zaczyna sie przy 90+++ mam już tak odporną skórę twarzy że można się golić plastikowym nożem 🙂 Pozdrawiam wszystkich LEWA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s